Polonia Warszawa

  Zapamiętaj mnie

rss

Polonia-Śląsk, czyli dwa gole w trzy minuty

Informacje

Autor:

Andrzej Czajka

Data dodania:

2009-12-10 09:15

Komentarzy:

1

Żródło:

własne

Poleć znajomemu:

Kliknij tutaj

Powiększ tekst

PlusMinus

Gdy w w 76. minucie Sebastian Dudek pewnie podszedł do rzutu karnego, który pozwolił jego drużynie objąć prowadzenie, nadzieje kibiców Polonii zostały rozwiane. Sytuację odmienił jednak Marcelo Sarvas, który w 90 minucie trafił do bramki Vazgecia. A potem...

Zacznijmy jednak od samego początku. Po blamażu w Kielcach, prowadzone przez Jacka Grembockiego, „Czarne Koszule” szukały okazji do zatarcia złego wrażenia, a najlepszą okazją, miał być właśnie mecz ze Śląskiem Wrocław, rozgrywany przed własną publicznością. Rywal natomiast w pierwszej kolejce pewnie pokonał Cracovię 2:0 i do Warszawy również przyjechał nastawiony na wywiezienie trzech punktów.


Dało się to zauważyć już na początku spotkania – obie drużyny za wszelką cenę starały się jak najszybciej zdobyć bramkę. Próbował Marcelo Sarvas – jego strzał z woleja próbował dobić Łukasz Trałka, niestety – ponad poprzeczką. Śląsk próbował wykorzystywać stałe fragmenty – z rzutu wolnego uderzył Spahić, ale piłka uderzyła w poprzeczkę bramki. Było bardzo blisko.


Kolejna próba Polonistów to strzał Filipa Ivanovskiego, poprzedzony rajdem Radka Mynářa. Niestety, macedoński napastnik również nie zdołał trafić do bramki


Jego błędu nie powtórzył natomiast Marek Gancarczyk. Wykorzystał błąd defensywy „Czarnych Koszul” i po pojedynku sam na sam z Przyrowskim lekkim strzałem umieścił piłkę w siatce.


Do przerwy wynik się nie zmienił. Ale w szatni Polonistów coś musiało się wydarzyć – tuż po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę ruszyli do ataku – z zamierzonym skutkiem! Antoni Łukasiewicz, defensor Śląska, które pierwsze kroki stawiał właśnie w Polonii niefortunnie podał piłkę do tyłu, do niej dobiegł Ivanovski i po raz pierwszy w tym meczu Vazgeć skapitulował.


Atmosfera przy Konwiktorskiej została podkręcona, wszak remis nie zadowalał żadnej z drużyn. Gra zaczęła obfitować w faule, rzut karny dosłownie wisiał w powietrzu, nie wiadomo było tylko, kto będzie katem, a kto ofiarą. Przewidywania spełniły się w 75. minucie – w polu karnym Polonii sfaulowany został autor bramki dla wrocławian – Marek Gancarczyk. Wykonawcą „jedenastki” został Sebastian Dudek. Strzałem w prawy róg pokonał Sebastiana Przyrowskiego.


Ale prawdziwe emocje miały dopiero nadejść. Kibice, którzy postanowili wybrać się tego pięknego, słonecznego dnia na Konwiktorską obgryzali z nerwów paznokcie – widmo drugiej z rzędu porażki było bowiem coraz bliżej. Trener Grembocki wprowadził dwóch młodych piłkarzy, którzy mieli uratować swych kolegów z drużyny. Mowa o Danielu Gołębiewskim i Milanie Nikoliciu, którzy okazali się strzałem w dziesiątkę. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry pięknym lobem popisał się Marcelo Sarvas. Remis już był, ale co dalej?


Chwalona przed chwila „młodzież” dokonała niemożliwego. W drugiej z doliczonych przez sędziego Pawła Gila minut Nikolić otrzymał doskonałe podanie, z lewego skrzydła precyzyjnie „wrzucił” piłkę w pole karne, gdzie już wbiegał Gołębiewski, ten uderzył głową i... Polonia mogła się cieszyć z trzech punktów!


Ciężko opisać sytuację, jaka zapanowała na trybunach. Szok mieszał się z euforią, euforia z niedowierzaniem, niedowierzanie z ekstazą. Polonia Warszawa po raz kolejny pokonała Śląsk Wrocław.


Czy i tym razem się uda?


W przypadku korzystania z powyższego materiału, należy podać źródło - ksppolonia.pl


Logowanie

Zaloguj się lub Zarejestruj.
Aby dodawać własne komentarze, Musisz założyć konto na ksppolonia.pl

Pamiętaj!

Komentarze służą tylko i wyłącznie do dzielenia się swoimi niezależnymi opiniami na określony temat. Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Administrator serwisu ksppolonia.pl zastrzega sobie prawo do usuwania i nie publikowania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, reklamy, treści rasistowskie, obrażające osoby trzecie, kluby oraz niezgodnych z tematem.

Pozostale aktualnosci

Komentarze

owensan
IP 87.204.***
2009-12-10 18:16
Przyznam, że był to niesamowity mecz! Szok po bramce Sarvasa i to niesamowite uczucie, gdy Nikolić biegł lewą stroną boiska, tam jakiś zwód i to podanie do Gołębiewskiego! Cud! Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek bardziej się cieszył.
Liczba komentarzy: 1



Sponsorzy

J.W. Construction HummelPrestige
UpSkocz do góry